logotyp

PSYCHOTEST JAKIM ZWIERZĘCIEM JESTEŚ? [KLIKNIJ TUTAJ]

 

„The Lobster” to film, który z pewnością można zaklasyfikować do kategorii „tych dziwnych” i specyficznych. Jorgos Lantimosprzedstawia nam artystyczną i dość dystopijną wizję przyszłości (?) jako miejsca gdzie nikomu nie wolno być samemu. Samotni ludzie są wyłapywani i umieszczani w specjalnym Hotelu, gdzie mają 45 dni na odnalezienie miłości i partnera. Jeśli im się powiedzie będą mogli wrócić bezpiecznie do miasta, w przeciwnym wypadku czeka ich zamiana w zwierzę, którego formę mogą sobie wcześniej sami wybrać. Przypomina to nieco rzeczywistość odbijającą się w serialu „Czarne Lustro”, czy w bajkowym świecie filmów WesaAndersona. Jednak sytuacja wykreowana przez greckiego reżysera bardziej niż bajkę przypomina koszmar. Czy akcja filmu faktycznie ma miejsce w futurystycznej przyszłości?

 

„The Lobster” to film o wielu twarzach, motywach i gatunkach, pomiędzy którymi twórcy niezwykle zręcznie się poruszają. Jest to zarówno thriller jak i groteskowa czarna komedia, ale także niezwykle dźwięczny film psychologiczny niosący mnogość interpretacji w zależności od tego na którym wątku postanowimy się skupić i którą ścieżką podążyć. To film o dziwnym paradygmacie relacji, manii dopasowania, okrucieństwie, ale przede wszystkim napawający grozą obraz samotności i miłości przedstawionej w niezwykle krzywym zwierciadle.

 

Ciekawym zabiegiem była już sama promocja filmu, która odbyła się za pomocą kwestionariusza internetowego pozwalającego dobrać zwierzę najbardziej pasujące do stylu bycia. Jak się można było spodziewać quiz wzbudził wysokie zainteresowanie i zdobył ogromną popularność wśród internautów. Świetny chwyt reklamowy, a jeszcze lepsza możliwość przypasowania się do utopijnej rzeczywistości bohaterów. Lantimos bowiem w swojej abstrakcyjnej wizji świata nakłada surrealistyczną kalkę na współczesne społeczeństwo cywilizacji zachodu. Wypunktowuje stale towarzyszącą nam manię dopasowania, przypasowywania, tworzenia i określania arbitralnych norm. O, ironio.

 

Film od samego początku wzbudza u widza pewne poczucie dyskomfortu, spowodowane sposobem prowadzenia narracji czy też sztywnymi dialogami, którymi wymieniają się bohaterowie. Jest to jednak dyskomfort intrygujący i w pewien sposób dziwnie przyciągający uwagę, któremu możemy się przyglądać z bezpiecznej pozycji widza. Główny bohater- David, grany przez Colina Farrella po przybyciu do hotelu, razem z innymi uczestnikami turnusu rozpoczyna matrymonialną grę o najwyższą stawkę. Pary dobierają się ze sobą w sposób komiczny, może nieco tragi-komiczny desperacko szukając ze sobą powiązań. Cechą łączącą, a tym samym decydującą o wspólnym uczuciu może być tu nawet krótkowzroczność czy też tajemnicza przypadłość powodująca częste krwotoki z nosa. Co tak naprawdę decyduje o wzajemnym uczuciu? Czym tak naprawdę jest miłość i czy w ogóle można ją opisać za pomocą jakichkolwiek wskaźników? Czy pary dopasowane (it’s a match!) mają większe szanse na „przetrwanie” w brutalnej rzeczywistości? Utopia i antyutopia koegzystujące obok siebie. Czy jednak możliwe jest szczęśliwe życie w pojedynkę? I wreszcie może czy to my odbiegamy normą od rzeczywistości czy to rzeczywistość wpadła w pułapkę normy.

 

W filmie obserwujemy jedną rzeczywistość, której znaczenie jest nadawane z trzech perspektyw, są to kolejno: goście hotelowi, zbuntowani samotnicy oraz ludzie żyjący w mieście. Wszędzie jednak nadrzędną zasadą jest obowiązująca norma, której złamanie jest obciążone poważnymi konsekwencjami. Bohaterowie desperacko poszukujący miłości, błądzą i cały czas się jedynie od niej oddalają. Ich nieumiejętne próby nawiązania wzajemnego kontaktu wzbudzają w widzu raczej litość i zażenowanie. W świecie, którym rządzi strach przed niedopasowaniem i w którym wzajemne okrucieństwo jest formą testu dla relacji, nie ma miejsca na prawdziwą empatię czy zwykłe, ludzkie zainteresowanie się druga osobą. Jest to świat bezwzględny, w którym również miłość musi być bezwzględna. Obraz wydawać by się mogło absurdalny, nieco patologiczny, jednak dziwnie znajomy. Miłość jako transakcja algorytmów przypasowujących ludzi do siebie jest zjawiskiem obecnym tu i teraz. Jest to uczucie wystawione obecnie na ogromną próbę, co podkreśla nam reżyser. Sposób zawiązywania relacji przez bohaterów przypomina raczej rodzaj umowy, są oni zbyt skupieni na sobie, zimni i niewrażliwi na siebie wzajemnie. Usilnie starają się pojąć znaczenie bliskości, które w bezlitosnym świecie skrzywionych ludzkich emocji nieustannie im umyka. Czy to propozycja odpowiedzi na pytanie dokąd może zaprowadzić nas ta bezrefleksyjność?

 

Film Latimosa miejscami trudno się ogląda, nie znajdziemy tutaj porywającej akcji i zapierającej dech w piersiach fabuły. Reżyser poza błyskotliwym humorem ma nam jednak do zaoferowania ciekawą konwencję zawiązywania się relacji międzyludzkich oraz szerzej życia w społeczeństwie. Dzieło jest naprawdę gorzkie do przełknięcia, jednak warto się z nim zapoznać, choćby po to aby wyrobić sobie własną opinię.

 

 

źródło zdjęcia: https://www.nybooks.com/daily/2015/10/06/totalitarian-love-lobster-yorgos-lanthimos/

Studenckie Koło Naukowe Psychoterapii DIALOG
Wydział Psychologii Uniwersytetu Warszawskiego
ul. Stawki 5/7, 00-183 Warszawa
logotyp